Inżynierowie i mechanicy

Opublikowano 23 grudnia 2009

Francuscy inżynierowie znowu stanęli na głowie aby stworzyć auto , które zadowoli ludzi, którzy cenią sobie przestronność, znakomitej jakości wykończenie ale i również bezpieczeństwo jazdy. Otóż jest to już trzecia generacja Laguny i plasuje się w ścisłej czołówce klasy średniej pod względem komfortu. Jednak kierowcy , którzy lubią poczuć nutkę adrenaliny nie będą zachwyceni , ponieważ mimo, że we wszystkich proponowanych wersjach silników, przyspieszenie jest bardzo imponujące to twarde zawieszenie i niezbyt dobrze wyprofilowane fotele podczas znacznej prędkości dają nam odczuć, że renault nie przyłożyło się aby kierowca czuł się panem w swoim samochodzie. Wnętrze samochodu jest wykonane ze szwajcarską precyzją, jednak rzucają się w oczy elementy wzięte ze swoich poprzedników najmocniejszej odmiany Clio oraz Megane. Pojawiły się również bardzo duże a zarazem masywne zderzaki, które mają swój sportowy akcent a mianowicie wloty powietrza. Nadają one Lagunie sylwetkę sportowej limuzyny. Trzeba wspomnieć,
że Renault nie zakończyło na tym swoich sportowych akcentów, a mianowicie powstały solidniejsze progi jak również dwie rury wydechowe. Mechanicy samochodowi czyli osoby odpowiedzialne za nasze samochody są jak lekarze którzy leczą jednak nie nas tylko to co do nas należy, potrafią oni zrobić dosłownie wszystko co tylko się da z tą maszyną jakim jest samochód. Prawdziwym mechanikiem nie zostaje się z dnia na dzień należy mieć do tego fach, rękę tak aby można było cieszyć się z wykonywanego zawodu, jeżeli naprawia auta nie czuje do tego fachu niczego znaczy że się nie nadaje i powinien zmienić pracę. Samochody są to delikatne urządzenia zwłaszcza pod maską tam te częścią można łatwo uszkodzić gdy już to się zrobi należy udać się do mechanika aby wybrać najlepszego należy zrobić dobre rozeznanie polecić aby nie trafić na zwykłego flejtucha który nie zna się na rzeczy i nie zna się, pamięta niektóre rzeczy i za pewne nie naprawi nam auta tak jak nam o to chodziło. Mechanicy powinni być wybierani tak aby klienci byli zadowoleni więc nie tylko kultura i wykształcenie się liczy są także inne aspekty które są bardzo ważne w tym fachu jakim jest mechanika samochodowa.

Yamaha

Opublikowano 18 grudnia 2009

Yamaha YZF-R6R to zdecydowanie propozycja dla tych wszystkich osób, które uwielbiają jazdę stricte sportowymi motocyklami. Pojazd ten zaopatrzono w chłodzony za pomocą cieczy czterosuwowy silnik, którego skokowa pojemność wynosi niemalże sześćset centymetrów sześciennych. maksymalna moc, jaką ten motocykl jest w stanie z siebie dać, wynosi sto trzydzieści trzy konie mechaniczne. Można się na nim dobrze rozpędzić – do dwustu siedemdziesięciu kilometrów na godzinę maksymalnie. Na setkę Yamaha YZF-R6R zużywa przeciętnie około sześciu i pół litra paliwa, a bak ma o pojemności siedemnastu i pół litra. W stanie suchym motocykl ten wazy sto sześćdziesiąt dwa kilogramy, a zatem w porównaniu ze swoją poprzedniczką ta Yamaha jest lżejsza. W modelu tym zostały zastosowane ciekawe rozwiązania konstrukcyjne. Dla przykładu przepustnica otwierana jest silnikiem krokowym oraz potencjometrem, a nie przekładnią mechaniczną – do tej pory w żadnym seryjnym motocyklu na świecie takiego rozwiązania nie wprowadzono. Yamaha YZF-R1 jest motocyklem, który swego czasu był na rynku bardzo oczekiwany. I to z bardzo wielu powodów. Generalnie rzecz biorąc, motocykle oznaczone nazwą YZF-R1 Yamaha produkuje z powodzeniem już od dwudziestu jeden lat – wprowadza tylko na rynek co i rusz ulepszone wersje tego modelu. W tym miejscu będzie mowa o wersji, która do sprzedaży w naszym kraju trafiła przed trzema laty. Zaopatrzono go w czterosuwowy silnik o pojemności skokowej wynoszącej dokładnie dziewięćset dziewięćdziesiąt osiem centymetrów sześciennych. Maksymalna moc tego pojazdu to sto osiemdziesiąt dziewięć koni mechanicznych – jednakże przy opcji z dynamicznym doładowaniem, bez niej moc ta jest o dziewięć koni mniejsza. Motocykl ten to idealna propozycja dla wszystkich osób lubiących bardzo szybko jazdę – maksymalnie wycisnąć można na nim dwieście osiemdziesiąt kilometrów na godzinę, taką wartość zadeklarował producent, choć w testach było to niemalże trzysta. Masa tego pojazdu w stanie suchym wynosi sto siedemdziesiąt siedem kilogramów.

Ferrari

Opublikowano 12 grudnia 2009

W Polsce zimny luty i -5 stopni mrozu, tam piękne słońce około 16 stopni i morze. To Włochy, a na pierwszym planie Ferrari 599 GBT Fiorano. Kolejny super-samochód segmentu G+. Ferrari jest bardzo znaną marką nawet wśród najmłodszych, niestety nie wszyscy mieli okazję popatrzeć na to cudo z bliska, a tylko nieliczni wybrańcy usiedli za jego kierownicą i docisnęli gaz do dechy. W tym samochodzie jest co dociskać,bo 620 koni mechanicznych przy momencie obrotowym 7600 na minute robi swoje. Duża moc, duża jakość, duże emocje i jeszcze większa cena. Czy ten model jest tego wart nie mogę obiektywnie ocenić, bo nigdy nie będzie mi dane sprawdzić jego możliwości. Wśród samochodów segmentu G+ znalazło się również wspomniane wcześniej Porsche w wersji Turbo. Czy więcej mocy, więcej emocji, a co za tym idzie większa cena. Ale wybierając samochód tej klasy nikt nie zwraca już uwagi na jego cenę. Zwykłym śmiertelnikom pozostaje zakup samochodu w wersji sportowej, który znajdziemy w pierwszej podgrupie segmentu G. Super-samochody nie są spotykane na polskich drogach więc można śmiało stwierdzić, że segment G+ całkowicie ominął nasz kraj. I nie ma się co dziwić bo, nie wiem czy można wyodrębnić grupę osób mogących pozwolić sobie na samochód, którego cena osiąga niemal milion dolarów. Możemy nad tym trochę ubolewać chociaż jak wspomniane zostało wcześniej w dzisiejszych polskich realiach posiadanie takiego samochodu przysporzyć może więcej problemów niż przyjemności. Statystyczny polak stawia przede wszystkim na funkcjonalność swojego samochodu i komfort podróży, a cena nie pozostaje obojętna przyszłemu nabywcy pojazdu. W takim wypadku wyścigowy wóz klasy G+ nie sprawdziłby się w roli funkcjonalnego pojazdu za, który zapłacić można rozsądną cenę. Producenci super-samochodów postawili na design zdecydowanie odbiegający od wyglądu większości samochodów, a także na ogromna moc. Na komfort w czasie jazdy nie można narzekać, bo materiały wykonania są najwyższej jakości, ale tu emocje w czasie jazdy spychają ocenę komfortu na dalszy tor. To, że kosztujące milion dolarów wyścigówki nie sprawdziłby się w roli polskiego samochodu nie znaczy to,że nikt nie chce ich mieć. Jest oczywiście wręcz przeciwnie, każdy chce mieć taki wózek mimo tego, że do niczego mu się nie przyda. W końcu człowiek zawsze chciał mieć coś lepszego niż inni, a najlepiej kiedy inni nigdy nie będą tego mieć.

Triumph Tiger

Opublikowano 11 grudnia 2009

Triumph Tiger to idealna propozycja dla tych wszystkich motocyklistów, którzy lubują się w takich pojazdach jak turystyczne enduro. Triumph Tiger w ulepszonej wersji trafił na rynek przed sześcioma laty, przy czym w naszym kraju nie pokazał się od razu, tylko nieco później. Nowy model można było u nas zakupić za niespełna czterdzieści dwa tysiące złotych – oczywiście, mowa tutaj o standardowej wersji bez dodatkowego wyposażenia. W stanie suchym, a więc bez oleju i paliwa, pojazd ten wazy dwieście piętnaście kilogramów. Wyposażony został w czterosuwowy silnik, który chłodzony jest za pomocą cieczy. Skokowa pojemność silnika nie jest duża, a mianowicie wynosi ona dziewięćset pięćdziesiąt pięć centymetrów sześciennych. Nie mniej jednak wyciągnąć z tego można całkiem niezłe osiągi jak chociażby sto cztery konie mechaniczne (maksymalna wartość). Maksymalną prędkością, jaką na tym motocyklu można osiągnąć jest dwieście dziesięć kilometrów na godzinę. Na przyspieszenie do setki Triumph Tiger potrzebuje czterech sekund. Ilość paliwa zużywanego przez ten motocykl na sto kilometrów mieści się w przedziale pomiędzy pięciu i pół litrami a siedmiu i pół. Zbiornik paliwa natomiast odznacza się pojemnością wynoszącą dwadzieścia cztery litry. W terenie trudnym motocykl ten nie radzi sobie w jakiś szczególnie dobry sposób, nie mniej jednak nie było wcale ambicją konstruktorów, aby przystosowywać go w ogóle do takich warunków. Nie mniej jednaj na drogach odznaczających się niezbyt dobrą jakością motocykl ten radzi sobie zupełnie przyzwoicie. Dużym plusem tego pojazdu jest to, że jazda na nim jest bardzo wygodna i komfortowa, a kierowca ma naprawdę znakomitą widoczność. Jak na wszystkie motocykle marki Triumph przystało, tak i tutaj zostały wykorzystane najwyższej jakości materiały, natomiast co do ogólnego wykończenia nie można mieć jakichkolwiek zastrzeżeń. Pod tym względem ta brytyjska marka może stanowić wór dla wielu firm. Do wyposażenia standardowego oplwanego tutaj Triumpha zaliczają się podgrzewane manetki, boczne kufry w liczbie dwóch oraz wiatrochrony na dłonie. Z minusów wspomnieć można o tym chociażby, że włącznik tych manetek został umieszczony w dość niefortunnym miejscu – dosięgnięcie go wymaga nie tylko dość konkretnego nachylenia się, ale także oderwania od kierownicy jednej dłoni (mówiąc precyzyjniej – lewej). Kiedy zaś zaczyna się palić lampka rezerwy, jest to znak, że w trybie natychmiastowym trzeba się udać na stację paliw po to, ażeby naturalnie zatankować bak.

Duże auta

Opublikowano 10 grudnia 2009

Wśród tysięcy przejeżdżających obok nas prywatnych samochodów spotykamy się jeszcze z tymi większymi pojazdami takimi jak samochody dostawcze, ciężarówki, autobusy miejskie oraz popularne Tir-y, które są znacznie większych gabarytów niż wszechobecne samochody osobowe. Myślę, że te większe jak i mniejsze „kolosy” zasługują na odrobinę naszej uwagi. Chyba nie ma osoby, która nie jechała nigdy miejskim autobusem, także dostawczym większość osób miała przyjemność jechać chociażby jako pasażer. Z większymi ciężarówkami jak i postrachami naszych autostrad, czyli potężnymi Tirami bywa różnie. Największe samochody spotykane na drogach to działka nie dla wszystkich, bo przecież Tir do celów rozrywkowych nie służy, a do przewożenia towarów na dalekich odcinkach. Mimo wszystko można sobie chociaż wyobrazić co czuje mężczyzna siedzący za kierownicą takiego olbrzyma. Co kryje się w tych cackach oraz jakie uprawnienia należy mieć, aby móc usiąść za ich kierownicą? Motoryzacyjni maniacy na pewno dysponują taką wiedzą, ale przecież nie wszystkich interesuje to co ich nie dotyczy. Zacznijmy może od prostych samochodów dostawczych. Dostawczakiem może się stać, każdy samochód z tak zwaną „kratką” z tyłu. Ale typowe samochody dostawcze to większe pojazdy zwane potocznie „busami” jak na przykład Ford Transit. Takimi wozami jeżdżą zazwyczaj wykwalifikowani kierowcy z odpowiednią kategorią prawa jazdy oraz z uprawnieniami na przewóz towarów. Jazda większym samochodem dostawczym nie różni się zbytnio od prowadzenia osobówki. Jest to po prostu większy samochód z „paką” i rakiem możliwości kontroli sytuacji w podstawowym lusterku wstecznym. Trzeba troszkę bardziej uważać na zakręty i parkowanie ze względu na wielkość pojazdu, ale do wszystkiego można się przyzwyczaić, a kierowca dostawczaka po latach pracy w tej branży nie widzi już różnicy w kierowaniu osobówką i Transitem. Oczywiście doskonalenie technik jazdy i zdobywanie kolejnych kategorii prawa jazdy znacznie podnosi kwalifikacje i uczy zachowania na drodze. Należy zauważyć, że praca jako zawodowy kierowca ogranicza możliwości kierowcy. W takim samochodzie trzeba uważać na przewożony towar i nie można pozwolić sobie na szarżowanie służbówką i chwile zapomnienia, bo mogą one drogo kosztować.