TIR i Monstery drogowe

Opublikowano 10 grudnia 2009

Transports Internationaux Routiers to popularny Tir. Oczywiście nie jest to marka samochodu, a raczej Międzynarodowy Tranzyt Drogowy, ale wielkie ciężarówki są tak potocznie nazywane. Dwie najbardziej znane spółki produkujące owe samochody to oczywiście Star i Man. Wielkie ciężarówki są najbardziej rozpoznawanymi samochodami na drogach, każdy wie do czego służą i jak się nazywają. Tirami jeżdżą tylko wykwalifikowani kierowcy z dużym doświadczeniem. Tirowcy spędzają za kierownicą wiele godzin, wyjeżdżając w trasy wracają do domu po kilku dniach. Oczywiście podczas jazdy takim pojazdem należy robić przerwy na sen i odpoczynek, zgodnie z przepisami ruchu drogowego. Samochody ciężarowe w swojej bardzo obszernej kabinie dla kierowcy mieszczą łóżko, szafkę i zbiornik na wodę. Oczywiście zdarzają się i większe maszyny, które zapewniają większy komfort i bogatsze wyposażenie. Jednak domu na ciężarówkę zamienić nie można, bo mimo wyposażenia w takim samochodzie koczowanie dłuższe niż 4 dni zaczyna być bardzo uciążliwe i męczące. Prowadzenie tak dużych pojazdów takich jak na przykład miejski autobus lub duży samochód ciężarowy ponoć nie jest takie trudne jak mogłoby się wydawać. Ich kierowcy mówią, że do wszystkiego można się przyzwyczaić. Przecież osoba która nie potrafi jeździć rowerem też twierdzi, że jest to trudne do czasu kiedy się tego nauczy. „Trzeba tylko uważać na zakrętach, bo przyczepa trochę zarzuca”, a cała reszta według „tirowca” jest jak w każdym innym samochodzie-do opanowania. No może jeszcze dodatkowym atutem prowadzenia jest wysoka pozycja ponad całą masą innych samochodów. Na autostradach bardzo często dochodzi do wypadków z samochodami ciężarowymi, pędzące osobówki wpadające na sąsiedni pas nie mają najmniejszych szans przy zderzeniu czołowym z takim kolosem. Kierowcy przywiązują się emocjonalnie do swoich ciężarówek, bo przecież za ich kierownicą spędzają tak wiele czasu. Wsiadając do takiego samochodu można zauważyć rodzinne zdjęcia przyklejane w kabinie, maskotki i flagi. Dla wielu mężczyzn prowadzenie takiego pojazdu to całe życie i z nikim by się nie zamienili.

Pamięć i tożsamość

Opublikowano 9 grudnia 2009

Pamięć i tożsamość to książka napisana przez papieża Jana Pawła II. Czy taka książka ma coś wspólnego z randkami. Oczywiście nie. Jednak w każdym spotkaniu obojga osób mamy problemy z określeniem własnej tożsamości. W języku młodzieżowym zagadnienie takie jest nazywane „ściemą”. Właściwie jest to pewien rytuał w spotkaniach randkowych. Obie strony starają się nawzajem przekonać, iż prowadzą naprawdę wspaniałe i atrakcyjne życie. Powiedzmy, iż zwykły sprzedawca w sklepie sportowym może napisać, iż interesuje się sportami ekstremalnymi, iż jego największym wyczynem w życiu był tygodniowy pobyt w podziemiach jaskiniach w Górach Sowich. Ludzie spotkając się i nawzajem okłamując mogą stracić swoją tożsamość. Oznacza to, iż zaczynają prowadzić podwójne życie. Na randkach prowadzimy wspaniałe życie, takie jakie chcielibyśmy prowadzić. Pamięć o takich randkach jest budująca, gdyż dzięki niej można poprawić własne ego. Wobec tego powstaje sytuacja w której należy zadać sobie pytanie: Czy randki są po to, aby poprawiać swoje ego? W wielu wypadkach wychodzi na to, że tak. Właśnie po to chodzimy na randki. Nie ma większego znaczenia, że chcemy poznać jakąś osobę płci przeciwnej. Właściwe obie strony oczekują, że prawda jest ostatnią rzeczą jaką oczekują. Pamięć i tożsamość jest ostatnią rzeczą, która ma rację bycia w czasie randkowych spotkań. Nie jest rzeczą przypadkową, iż coraz częściej twierdzi się, że istnieje płeć mózgu. Oprócz tego istnieje podział płci pod względem charakteru, budowy ciała, itp. itd. Wobec tego istnieją inne cele randkowe dla panów. Właściwie sam proces przygotowania ma inny charakter niż u kobiet. Kobiety muszą wiele czasu przygotowywać się do spotkań. W przypadków panów nie ma sensu przygotowania. Szybko zakładami ciuchy, buty, pryskamy się pierwszym lepszym znalezionym dezodorantem lub perfumem. Idziemy na spotkanie z kobietą, kupujemy kwiaty, wybieramy lokal. Do tradycji należy to, że panowie są zobowiązani do płacenia rachunków. Właściwie randka jest określana kiedy, to panowie płacą rachunki. Również do panów należy obowiązek prowadzenie rozmów i sugerowania nowych tematów. Panowie muszą wyszukać odpowiednie miejsca spotkań. Wszystko to, aby zaimponować kobiecie. To jest już pewna tradycja, że randki są organizowane w celu podwyższenia ego kobiety. Musi ona być przez cały czas adorowana. Być może jest to tradycja wynikająca jeszcze czasów średniowiecza. Wówczas to istniała tradycja tzw. miłości dworskiej. Czyli rycerze musieli ubiegać się o względy pań. Dzisiaj zamiast potykać się na turniejach i śpiewać pod oknami. Dzisiaj jesteśmy zobowiązany do płacenia rachunków, wybierania lokalów i kupowania bukietów kwiatów.

Super samochody

Opublikowano 6 grudnia 2009

Ciekawym zestawieniem jest Lamborghini Murcielago i Saleen S7 Twin-Turbo Competition. O Lamborghini, każdy słyszał chociaż historię. Kiedyś chłopcy na podwórku marzyli o Lamborghini Diablo, Saleen S7 TT Competition brzmi jak nazwa statku kosmicznego i ni jak przypomina markę samochodu segmentu G+. A jednak, jak mówi powiedzenie „pozory mylą”. Saleen jak i dzieło z rodziny Murcielago to dwa iście sportowe samochody. W ich designie można znaleźć parę podobieństw. Oba samochody pojawiały się na torach wyścigowych, Saleen doczekał się nawet specjalnej wersji stworzonej do takiej właśnie jazdy. Oba samochody posiadają coś co cenię najbardziej czyli manualną skrzynię biegów, Lamborghini ma do wyboru jeszcze wersję sekwencyjna półautomatyczną z czego w obu modelach wszystkie są sześciostopniowe. Niestety tak jak i cała reszta pojazdów segmentu G+ staje poza naszym zasięgiem. No cóż można się jednak pocieszyć tym, że po pierwsze na naszych polskich drogach nie poszalejemy takim wozem, a zawieszenie bardzo szybko zostanie naruszone. Po drugie, lub nawet trzecie w naszych realiach próby kradzieży takiego samochodu zdarzałyby się nader często. Więc po co marzyć o żółtym diable skoro z jego kupna byłoby więcej problemów niż przyjemności?

Bugatti najszybszy. Zamykając nieosiągalny segment G+ warto wspomnieć o Bugatti i Pagani. Bugatti znane szczególnie panom i ich synom, którzy kiedyś mieli mieć przyjemność składać metalowe modele tego samochodu dodawane do czasopism motoryzacyjnych. Ale chyba na aluminiowych modelach doświadczenia z gigantami motoryzacji się kończą. Pagani Zonda R to nieznany samochód, zonda kojarzyć się może z lekcji geografii z rodzajem wiatru,a nie z samochodem. To jak w przypadku Saleen’a, Zonda R to nie wiatr z Ameryki, a wyścigowa bestia. Nie muszę chyba powtarzać, że ceny samochodów przekraczają nasze najśmielsze marzenia więc pozostańmy przy resorakach. Cały segment G+ to ogromne ceny, większość z wymienionych samochodów produkowane były w ograniczonej liczbie egzemplarzy. Zdarzały się tu modele, które nie przekroczyły 400 sztuk, a większość produkowana jest ręcznie w renomowanych fabrykach. Cóż, wspaniale jest przypomnieć sobie o istnieniu tak wspaniałych samochodów i pozazdrościć tym którzy mogą pozwolić sobie na taki zakup.

Najlepszy sposób na kobietę

Opublikowano 4 grudnia 2009

Wielu specjalistów od szukania szczęścia stwierdzi, iż ma doskonały sposób na kobietę. Wydaje mi się, iż stwierdzenie to jest zbyt optymistyczne, na wyrost. Nie uważam, iż jest uniwersalny sposób, w jaki można poderwać dziewczynę. Wszystko zależy od tego, czy dana sytuacja jest sprzyjająca temu, lub nie. Co więcej duży wpływ ma osobowość, cechy charakteru i wygląd (jak powszechnie wiadomo faceci to wzrokowcy i zwracają uwagę na wygląd kobiety). Jednak istnieją mniejsze lub większe cechy wspólne podrywów. Są to rozmowy na określony temat. Kiedy chłopak i dziewczyną czują, że rozmowa dobrze się układa, istnieje więź duchowa i intelektualna, być może istnieją wspólne zainteresowania etc. etc., to może oznaczać początek nowej znajomości. W wiele znajomości zakończone małżeństwami właśnie zaczyna się od niewinnej rozmowy. Jednak często w określonych wypadkach faceci zaczynają „ściemniać”, czyli zaczynają toczyć rozmowy na tematy o których nie mają pojęcia w celu zaimponowania kobiecie. Wówczas jesteśmy skazani na porażkę w długofalowej znajomości, bowiem kłamstwo wyjdzie (zazwyczaj wcześniej, niż się tego spodziewamy). Sposób taki jest zalecany przez fachowców, gdy zamierzamy zawrzeć znajomość na jedną noc. Jednak niewielu osobą może ona odpowiadać. Powiedźmy sobie szczerze, najlepszym sposobem na poznanie się ludzi to przypadkowe poznanie się i zauroczenie się cechami charakteru i intelektu. Randki online. W XXI wieku mamy do czynienia z rozwojem branży związanych z usługami online, czyli w Internecie. Oprócz poczty, komunikatorów, dzwonienia, zakupów mamy w sieci również do czynienia z portalami randkowymi. Jest ich wiele, nawet bardzo wiele. Jedne są gorsze, inne lepsze, jedne reklamują się we wszystkich mediach, inne są znane jedynie wąskiej grupie użytkowników. Jednak wszystkie one mają jedną zasadniczą cechę wspólną. Nie weryfikują prawdy. Przy logowaniu na takie portale wymagane jest podania następujących cech: imię lub nick, miejscowość zamieszkania, wykształcenie, kilka słów o zainteresowaniach, stosunek do dzieci, alkoholu, seksu i Bóg jeden wie do czego jeszcze. Dobrze widziane jest dodanie fotografii, która przedstawiałaby twarz, lub dobrze widoczny jej zarys. Potencjalny użytkownik takich serwisów nie musi podawać prawdziwego wieku, stanu wykształcenia, zamieszkania, stanu cywilnego. Właściwie wszystko co zamieszczamy na stronach takich portali może być totalnym kłamstwem. Zdjęcie taż nie musi być nasze…. W czasie rozmowy z nim/nią też nie musimy pisać prawdy. W czasie takich rozmów nawet dobrze jest połamać, podkoloryzować. Gdyby rozmówca zarzuciłbym nam brak szczerości zawsze możemy twierdzić, że wszystko co napisaliśmy było prawdą i tylko prawdą. Sprawa całkiem inaczej wygląda, kiedy obie strony spotykają się „realu” i wzajemnie rozczarowują się. W tym wypadku kłamstwo szybko wychodzi na wierzch.

Drogi

Opublikowano 3 grudnia 2009

Dziury, dziurami, ale po takiej off-Road’owej podróży warto zajrzeć pod nasz samochód. Bo jeśli ktoś ciągle porusza się po skrajnie podziurawionych odcinkach naszych dróg z pewnością więc co znaczy „wybite zawieszenie”. Z tym określeniem spotykamy się bardzo często ponieważ uszkodzić zwieszenie pojazdu na takiej nawierzchni to nie problem. Zwłaszcza wtedy kiedy jest to samochód niski niedostosowany do takich warunków jezdnych. Nie mówimy tu o samochodach terenowych tylko popularnych na drogach typach sedan, coupe czy hatchback. Takie samochody łatwo „wytłuc”, później w trasie słychać tarcia i stukanie. Najlepszą metodą jest regularne odwiedzanie mechanika, który postara się złagodzić skutki użytkowania ojczystych nawierzchni. Mechanik jak lekarz, postawi nasze auto na „cztery koła”, ale za prywatną wizytę płaci się jak w służbie zdrowia. Ale niestety nie pozostaje nam nic innego jak dbanie o samochód i wizyty kontrolne u samochodowych specjalistów. Chyba, że na samochodzie nam nie zależy, a całkowite zniszczenie podwozia nie będzie dla nas stratą. Zły stan nawierzchni drogowych to nie jedyny problem zagrażający bezpieczeństwu prowadzącego i pasażerów. Drugą plagą na naszych drogach zaraz po wszechobecnych dziurach są pijani kierowcy. Zjawisko powszechnie znane, szczególnie nasila się w okresie przedświątecznych, świątecznym i niestety po świętach również. Oczywiście nawet w swoim prywatnym życiu znajdziemy wiele okazji do napicia się alkoholu w gronie rodziny czy przyjaciół, ale w takiej sytuacji należy zachować odrobinę rozsądku i nie wsiadać do samochodu na siedzeniu kierowcy. Przez pijanych kierowców codziennie ginie wiele osób, przy drogach pojawia się coraz więcej krzyży i zniczy. Jadą samochodem należy zastanowić się czy warto narażać życie swoje i innych na rzeczy przejażdżki w „stanie wskazującym”. Hasło „Piłeś – nie jedź” jak i „Stop pijanym kierowcom” osiąga marne skutki, trafiając do każdego z osobna może udałoby się zmniejszyć ilość wypadków samochodowych z udziałem pijanych kierowców. Ale to wydaje się być równie niemożliwe jak poprawienie stanu dróg.