Triumph Tiger

Opublikowano 11 grudnia 2009

Triumph Tiger to idealna propozycja dla tych wszystkich motocyklistów, którzy lubują się w takich pojazdach jak turystyczne enduro. Triumph Tiger w ulepszonej wersji trafił na rynek przed sześcioma laty, przy czym w naszym kraju nie pokazał się od razu, tylko nieco później. Nowy model można było u nas zakupić za niespełna czterdzieści dwa tysiące złotych – oczywiście, mowa tutaj o standardowej wersji bez dodatkowego wyposażenia. W stanie suchym, a więc bez oleju i paliwa, pojazd ten wazy dwieście piętnaście kilogramów. Wyposażony został w czterosuwowy silnik, który chłodzony jest za pomocą cieczy. Skokowa pojemność silnika nie jest duża, a mianowicie wynosi ona dziewięćset pięćdziesiąt pięć centymetrów sześciennych. Nie mniej jednak wyciągnąć z tego można całkiem niezłe osiągi jak chociażby sto cztery konie mechaniczne (maksymalna wartość). Maksymalną prędkością, jaką na tym motocyklu można osiągnąć jest dwieście dziesięć kilometrów na godzinę. Na przyspieszenie do setki Triumph Tiger potrzebuje czterech sekund. Ilość paliwa zużywanego przez ten motocykl na sto kilometrów mieści się w przedziale pomiędzy pięciu i pół litrami a siedmiu i pół. Zbiornik paliwa natomiast odznacza się pojemnością wynoszącą dwadzieścia cztery litry. W terenie trudnym motocykl ten nie radzi sobie w jakiś szczególnie dobry sposób, nie mniej jednak nie było wcale ambicją konstruktorów, aby przystosowywać go w ogóle do takich warunków. Nie mniej jednaj na drogach odznaczających się niezbyt dobrą jakością motocykl ten radzi sobie zupełnie przyzwoicie. Dużym plusem tego pojazdu jest to, że jazda na nim jest bardzo wygodna i komfortowa, a kierowca ma naprawdę znakomitą widoczność. Jak na wszystkie motocykle marki Triumph przystało, tak i tutaj zostały wykorzystane najwyższej jakości materiały, natomiast co do ogólnego wykończenia nie można mieć jakichkolwiek zastrzeżeń. Pod tym względem ta brytyjska marka może stanowić wór dla wielu firm. Do wyposażenia standardowego oplwanego tutaj Triumpha zaliczają się podgrzewane manetki, boczne kufry w liczbie dwóch oraz wiatrochrony na dłonie. Z minusów wspomnieć można o tym chociażby, że włącznik tych manetek został umieszczony w dość niefortunnym miejscu – dosięgnięcie go wymaga nie tylko dość konkretnego nachylenia się, ale także oderwania od kierownicy jednej dłoni (mówiąc precyzyjniej – lewej). Kiedy zaś zaczyna się palić lampka rezerwy, jest to znak, że w trybie natychmiastowym trzeba się udać na stację paliw po to, ażeby naturalnie zatankować bak.